PAMIĘCI VLADANA PRODANOVIČA


Na początku marca bieżącego (2014) roku znalazłem się na Cmentarzu Prawosławnym w warszawskiej dzielnicy Wola. Cmentarz położony jest na terenie dawnej fortecy, której w 1831 roku (Powstanie Listopadowe) bez powodzenia bronili żołnierze dowodzeni przez bohaterskiego generała Sowińskiego. Co tam porabiałem? Otóż poproszony przez rosyjsko-mołdawsko -amerykańskiego pasjonata historii szachów, poszukiwałem grobów, gdzie spoczywają krewni rosyjskiego szachisty Aleksandra Pietrowa (1797 – 1867), który ostatnie 30 lat życia spędził w Warszawie; jego potomkowie do dziś żyją w Tarnobrzegu.
Krążąc od kwatery do kwatery i starając się odcyfrować zatarte napisy na starych pomnikach nagrobnych, wtem w kwaterze 48, niedaleko mogiły pułkownika w stanie spoczynku Wassilija Aleksandrowicza Pietrowa, przypadkiem natrafiłem na grób dość nowy.

Grób Vladana Prodanoviča na warszawskiej Woli AD 2018.

Napis na tabliczce przykuł moją uwagę:

Vladan Prodanovič
żył lat 57
zm. 25. XII. 2012

„O do licha” – pomyślałem sobie – „to chyba niemożliwe, miałby to być mój dawno nie widziany kolega, z którym kiedyś należeliśmy do sekcji szachowej AZS Uniwersytet Warszawski? Nie, Vladan jest chyba za młody, żeby umierać”.

Potem zacząłem się zastanawiać: wiek z grubsza się zgadza, cmentarz prawosławny pasuje do byłego obywatela Jugosławii, a najważniejsze – ilu Vladanów Prodanovicóv może mieszkać w Warszawie?

Kwerenda internetowa http://www.wkplegal.com/index.php/czytnik-aktualnosci/items/zmarl-vladan-prodanovic.html

szybko mnie upewniła o smutnej prawdzie; na Woli spoczywa kolega – szachista, którego poznałem 30 lat temu i który potem regularnie pojawiał się, jako widz, na dużych imprezach rozgrywanych w stolicy: mistrzostwa Polski, memoriały Gawlikowskiego. Mimo wczesnej siwizny Vladan zawsze trzymał się świetnie, zawsze elegancki; sam w turniejach już nie grał, ale nabytej w latach szkolnych miłości do szachów nigdy nie utracił. Vladan trafił do sekcji szachowej AZS – UW w 1983 roku. Absolwent Wydziału Polonistyki i Slawistyki na Uniwersytecie w Belgradzie, pracował w tamtych latach jako wykładowcą języka serbsko-chorwackiego na Uniwerytecie Warszawskim, więc jego akces do Klubu Uczelnianego był czymś oczywistym. Vladan nie był typem teoretyka; nudziła go gra pozycyjna i żmudna „dłubanina” w końcówkach, był zwolennikiem iście napoleońskich ataków: bez wielkich przygotowań, z marszu, przy pierwszej okazji, zawsze do przodu. Słabych taktycznie raził kombinacjami, ale jeśli trafił na przeciwnika potrafiącego się bronić, wtedy tracił dużo ze swoich walorów.

Vladan Prodanovič

Vladan, z tego co wiem, w Jugosławii miał tytuł kandydata na mistrza. Po przyjeździe do Polski przyznano mu ranking 2200. We wrześniu 1985 roku Vladan zagrał w turnieju kołowym, w którym można było wypełnić normę na mistrza międzynarodowego (przypomnę, że Polska miała wówczas dwóch zaledwie arcymistrzów: Schmidta i Kuligowskiego). Organizatorzy potrzebowali koniecznie reprezentanta trzeciej federacji (prócz Polski i Czechosłowacji), Vladan miał wysoki ranking, zatem nie zaniżał kategorii turnieju, więc dostał nieco niespodziewane zaproszenie, a jako prawdziwy sportowiec stanął do walki z podniesioną przyłbicą. Wynik konfrontacji z polskimi zawodowcami nie był niestety dobry. Oto sprawozdanie, które odnalazłem w rocznikach „Szachów”.

Rzeszów

XVII turniej międzynarodowy (1-12. X. 1985) miał tym razem IV kategorię FIDE (śr. Ranking 2328). Od startu do mety prowadził Dejkało, z którym konkurowali w walce o I miejsce trzej inni Polacy – Księski, Szypulski i Sarwiński. Po pierwszych rundach turnieju faworytem wydawał się być Księski, ale szczęśliwe wydarzenie rodzinne – urodzenie córki – obniżyło jego bojowość. W efekcie przedstawiciel warszawskiej „Polonii” zasłużenie zwyciężył demonstrując lepszy finisz i dobrą grę oraz wypełniając z zapasem normę mm. Również Sarwiński zrealizował plan zdobycia powyższej normy, w ostatniej rundzie wygrał z Prodanovičem. Rutynowany Jankovec na pewno nie liczył na lepsze miejsce, grając na remis, pokazywał swoje walory tylko wtedy, gdy napotykał na bojowego rywala. Szypulski grał chyba poniżej swoich możliwości, chociaż walczył o normę do ostatniej rundy; bez formy był Borkowski. Wyniki:

Organizacyjnie impreza przebiegała bez zarzutu. Turniej prowadził zespół sędziowski w składzie: W. Szumiło (jako główny), K. Szymański i W. Garbaciak (jako rundowi).

Witold Szumiło
„Szachy” 1986, nr 1, s. 18.

V. Prodanovič – Z. Księski [E21]
Rzeszów 1985
1.d4 Sf6 2.c4 e6 3.Sc3 Gb4 4.Gd2 Pozwala uniknąć teoretycznej dyskusji, ale nie daje białym nawet cienia przewagi.
4...0–0 5.Sf3 b6 6.g3 Ga6 7.e3? Zbytnie osłabienie białych pól. Białe mają do wyboru kilka zadowalających kontynuacji: 7.Ha4, 7.Hb3 i 7.b3.
7...c5 8.Sb5 Gxd2+ 9.Hxd2 d5 10.dxc5 bxc5 11.Gd3 Gb7 12.cxd5 exd5 13.Wd1 d4 14.He2 a6 15.Sa3 Hd5 16.e4 Sxe4 17.Gc4 Hc6 18.Se5 Hc7 19.f4 Po 19.0–0 Hxe5 20.f3 Sd7 21.fxe4 Hxe4 22.Hxe4 Gxe4 czarne łatwo zrealizują przewagę materialną.
19...Sd7 20.Sxd7 Hxd7 21.0–0 Wae8

22.Hd3 Hc6 [22...Sf6!] 23.Hf3 Hc8 24.Hh5 Sf6 25.Hh4 Hc6 26.Hh3 Hh1+ 27.Kf2 Sg4+ i na ruch przed matem białe poddały się (0–1).

Nie da się ukryć, wynik na dobrą sprawę był fatalny. Pamiętam jednak, że po powrocie z turnieju Vladan opowiadał, że w kilku przynajmniej partiach miał doskonałe pozycje, już dobierał się do nieprzyjacielskiego króla, mat wisiał w powietrzu, ale brak cierpliwości i nerwowość wywołana kolejnymi porażkami powodowały, że w krytycznych momentach popełniał grube błędy, i wygrana uciekała mu z rąk.
Później Vladan startował w imprezach warszawskich, lubił zwłaszcza grę błyskawiczną, ale nie próbował się odegrać za niepowodzenie rzeszowskie w jakimś dużym i ważnym turnieju. Powiedzmy szczerze: Dejkało, Sarwiński i Księski byli wtedy stuprocentowymi zawodowcami (na utrzymaniu klubów), nie robiącymi nic poza grą w szachy, a Vladan miał swój zawód, urozmaiconą pracę i szerokie zainteresowania. Szanse nie były równe.

„Odszedł niespodziewanie, za wcześnie i po cichu” – pisał jego przyjaciel Jerzy Wiśniewski – „a mógł przecież tyle dobrego zrobić dla przyjaźni i współpracy polsko-serbskiej i polsko-bałkańskiej”.

Szachy straciły oddanego zwolennika. Żegnaj, Vladanie !

Tomasz Lissowski

PS.

W bazach znalazłem dwie inne partie z turnieju Rzeszów 1985. Załączam je poniżej przy okazji, bez związku z osobą Zmarłego Kolegi.
T. L.



S. Dejkało – J. Kiedrowicz [E82]
Rzeszów 1985
1.d4 Sf6 2.c4 g6 3.Sc3 Gg7 4.e4 d6 5.f3 0–0 6.Ge3 b6 7.Hd2 c5 8.d5 We8 9.Sge2 Sa6 10.g4 Sc7 11.Sg3 a6 12.h4 Czarne stoją nieco podejrzanie.

12...e6? [12...Sd7]
13.e5!? exd5 [13...dxe5? 14.d6! Scd5 15.cxd5 exd5 16.Sxd5]
14.exf6 d4? [Lepsze 14...Hxf6 15.Ge2 Wxe3 (15...d4? 16.Sce4 He7 17.Gg5) 16.Hxe3 d4 z obosieczną grą.]
15.fxg7 Wxe3+ 16.Sce2 Ge6 17.0–0–0 b5 [17...Gxc4? 18.Sxd4!]
18.h5 Hf6 [18...Gxc4!] 19.Se4 Hxg7? [19...Hxf3 20.S2g3 Wxe4 21.hxg6 fxg6 22.Hh2 i walka jeszcze się toczy. Ostatnie ruchy przebiegały zapewne w ogromnym niedoczasie.]
20.g5 Se8 21.Sf4 bxc4 22.hxg6 hxg6 23.Sxe6 fxe6 24.Hh2 d3? 25.Sf6+ Kf7 26.Hf4 Sxf6 27.gxf6 g5 28.Hxe3 1–0

M. Sarwiński – A. Szypulski [E24]
Rzeszów 1985
1.d4 Sf6 2.c4 e6 3.Sc3 Gb4 4.a3 Gxc3+ 5.bxc3 c5 6.f3 cxd4 7.cxd4 d5 8.cxd5 exd5 9.e3 0–0 10.Gd3 b6 11.Se2 Ga6 12.0–0 Hc8 13.Sg3

13...Hc3 Początek taktycznych komplikacji.
14.Gxa6 Hxa1 Właściwe 14...Sxa6.
15.Gb7 Sbd7 16.Gxa8 Wxa8 17.Hb3 Grozi schwytanie hetmana.
17...a5 18.a4 b5 19.Ga3 bxa4 20.Hb7 Hxa3 21.Hxa8+ Sf8 22.Kf2 Hb4 23.Se2 h6 24.Hc6 S8d7 25.Hc2 Hd6 26.h3 a3 27.Wa1 Sb6 28.Hc5 Hb8 29.Hxa3 Sc4 30.Hc1 Sd7 31.Sf4 Sdb6 32.Wb1 Hd6 33.Wb5 Hd8 34.Sxd5 Hh4+ 35.Kg1 Sxd5 36.Wxd5 1–0.

(partie z bazy p. Ryszarda Sternika – Olsztyn)

Vistula Chess Monthly

Logo Vistula