MARIAN ZIEMBIŃSKI † (1928 – 2017)

Członkowie rodziny, znajomi i przyjaciele pożegnali na warszawskim cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej mistrza Mariana Ziembińskiego, członka kilku klubów na Wybrzeżu i w Warszawie, siedmiokrotnego uczestnika finałów Mistrzostw Polski, dziesięciokrotnego (!) medalistę Drużynowych Mistrzostw Polski, dziennikarza prasy szachowej.

Pan Marian był człowiekiem wielkiej skromności, nieskorym do opowiadania o swoim życiu i sukcesach sportowych. Nie wiemy, co sprawiło, że z rodzinnego Łowicza (gdzie urodził się 11 lipca 1928 r.) przeniósł się do Trójmiasta, gdzie rozpoczęła się jego przygoda z szachami. Debiut na arenie ogólnopolskiej opisał bez wdawania się w detale:

Szachy poznałem stosunkowo późno, bo dopiero na przełomie lat 1948/49 w gimnazjum gdańskim. Z miejsca wygrały też, po dłuższej zresztą walce, z równoczesnym pasjonowaniem się żeglarstwem morskim, a intensywna praca nad nimi zaowocowała już w pierwszych dla autora tych słów Mistrzostwach Polski w Krakowie w 1953 roku, zdobyciem brązowego medalu (za Śliwą i Szapielem).

W „Kronice krajowej” miesięcznika „Szachy” w numerze 3/1952 znajdowała się krótka notatka informująca, iż turniej o mistrzostwo Sopotu zdobył M. Ziembiński (11,5 p. z 15), wyprzedzając Kobuszyńskiego, Bacha, Bodycha Wielowiejskiego i Wendyńskiego.

Niebawem(„po dwumiesięcznej walce”) zakończył się turniej o mistrzostwo województwa gdańskiego. Wygrał Stanisław Górkiewicz (14 p. z 17) przed Jerzym Dreszerem i Marianem Ziembińskim. Następnie Górkiewicz i Dreszer wystąpili w kwietniu w półfinale mistrzostw Polski w Olsztynie, przy czym ten drugi podzielił miesca II-III z Bolesławskim i tylko z powodu gorszej wartościowości nie awansował do finału.

W 1953 r. Ziembiński wystąpił w półfinale mistrzostw Polski w Poznaniu i po doskonałej grze podzielił miejsca I – II z wkraczającym na krajową arenę Zbigniewem Dodą (obaj po 12 p. z 15). Dziennikarz „Szachów” napisał, że „Ziembiński najlepiej czuje się w przejrzystych pozycjach z wyraźnie zarysowanymi planami strategicznymi. Gra szybko, dokładnie, co jest wielką zaletą. Przy jego pracowitości i skromności można być przekonanym, że będzie robił dalsze postępy”.

Oto fragment partii z przedwojennym olimpijczykiem Teodorem Regedzińskim, który po kilku latach spędzonych w stalinowskim więzieniu na początku lat pięćdziesiątych powrócił, mimo zniszczonego zdrowia, do wyczynowych szachów.

T. Regedziński – M. Ziembiński
Poznań 1953

Regedziński właśnie zagrał 20.a2-a3, na co czarne odpowiedziały 20...Sc2! i po 21.Hxc2 Wfc8 22.Whc1 Wxc3 23.Hxc3 Wxc3 24.Wxc3 Sxd4! 25.h5 gxh5 26.Gxh5 Sf5 czarne uzyskały przewagę, którą zrealizowały (0–1).

Debiutancki start w turnieju krajowej elity ułożył się dla Ziembińskiego znakomicie. Przez cały czas mieścił się w czołówce, a po zwycięstwie nad najlepszym wówczas polskim szachistą – nawet z szansami na medal.

B. Śliwa – M. Ziembiński [D04]
Kraków, 11.1953
XI Mistrzostwa Polski (r. 13)
1.d4 Sf6 2.Sf3 d5 3.e3 Gg4 Po dwóch kolejnych porażkach postanowiłem grać „na wygraną” i sądząc, iż białe zagrają pasywne 4.Sbd2, przyjąć na siebie role białych w gambicie hetmańskim z tempem mniej.
4.c4 e6 5.Hb3 b6 6.Se5 Gd6! Czarne już wyprzedziły przeciwnika w rozwoju. Oczywiście wszelkie próby spędzenia gońca g4 osłabią tylko królewskie skrzydło białych.
7.Ha4+? Białe liczyły na zdobycie piona c6, ale jak się okaże, pion ten jest lekko zatruty.
7...c6! Oczywiście nie 7...Sbd7 8.Sc6 Hc8 9.c5 z groźbą Ga6.
8.Sc3 0–0! (najlepsze).
9.Sxc6 Sxc6 10.Hxc6

10...e5! Swego rodzaju kontrgambit Albina. Partner mój spodziewał się tu zapewne szablonowego 10...Wc8. Po tym niespodziewanym posunięciu zamyślił się około godziny i uznając partię już w tak wczesnym stadium gry za złą, żeby nie powiedzieć przegraną, poszedł na taktyczne komplikacje.
11.c5 [Redakcja „Szachów” uznała, że po 11.dxe5 Gxe5 12.Sxd5 „czarne miałyby niełatwe zadanie udowodnienia swej przewagi rozwojowej za cenę dwóch pionów”, z czym wypada się zgodzić – T.L.].
11...bxc5 12.dxc5 Gc7 13.Ha4 d4 14.Sb5 Gd7 Grozi a6 i przygotowuje Ga5+, co chwilowo jest niemożliwe ze względu na b4.
15.Hc2 Ga5+ 16.Gd2 dxe3 17.fxe3 Gxd2+ 18.Hxd2 Se4 19.Hb4 Gc6! Można było grać 19...Hh4+ 20.g3 Hf6 i jeżeli 21.Hxe4, to 21...Gc6, ale teraz grozi 20...a5!.
20.Sd6 Wb8 21.Ha3 Hh4+ 22.g3 Sxg3 23.hxg3 Hxg3+ 24.Kd2 Gxh1 25.Ge2 Gf3 26.We1 Gxe2 27.Wxe2 h5 28.c6 Wb6 29.Kc3 Hf3 0–1 (uwagi M. Ziembińskiego, „Szachy” 1953, s. 128).

M. Ziembiński – K. Plater [B45]
Kraków, 11.1953
XI Mistrzostwa Polski (r. 16)
1.e4 c5 2.Sf3 Sc6 3.d4 cxd4 4.Sxd4 Sf6 5.Sc3 e6 6.Ge3 Gb4 7.Gd3 d5 8.Sxc6 bxc6 9.e5 Sd7 10.Hg4 Gf8 11.f4 g6 12.0–0 Gg7 13.Wae1 a5 14.Sa4 0–0 15.Sc5 We8 16.Hf3 Sxc5 17.Gxc5 Ga6 18.g4 Gxd3 19.cxd3 Gf8 20.Gxf8 Kxf8 21.f5 exf5 22.gxf5 Hg5+ 23.Kh1 Hxf5 24.He3 Hc8 25.Hh6+ Kg8

26.Wxf7 Kxf7 27.Hxh7+ Kf8 28.Hh8+ Wygrywa też 28.Wf1+ Hf5 29.Wxf5+ gxf5 30.e6 – M. Ziembiński; „Szachy” 1954, s. 28.
28...Kf7 29.Hf6+ 1–0

Przeoczenie taktyczne w partii ostatniej rundy sprawiło, że zamiast samodzielnego trzeciego miejsca wysłannik klubu w Sopocie musiał się zadowolić dzielonym miejscem III – V, tym niemniej brązowy medal był dla debiutanta kolosalnym osiągnięciem i zapowiedzią jeszcze lepszych wyników w przyszłości.

K. Makarczyk – M. Ziembiński [E53]
Kraków, 11.1953
XI Mistrzostwa Polski (r. 17)
1.Sf3 Sf6 2.c4 e6 3.Sc3 d5 4.d4 Gb4 5.e3 0–0 6.a3 Gxc3+ 7.bxc3 c5 8.cxd5 exd5 9.Gd3 c4 10.Ge2 Sc6 11.0–0 Se4 12.Gb2 Sa5 13.Wa2 Sb3 14.h3 h6 15.Se5 Ha5 16.Gf3 Sbd2 17.Gxe4 Sxe4 18.f3 Sd6 19.Hd2 Ha4 20.Gc1 Gf5 21.Wb2 f6 22.Sg4 Gxg4 23.hxg4 Hd7 23...Wae8!
24.Hc2 b5 25.Hg6 Hf7 26.Hxf7+ Wxf7 27.e4 dxe4 28.Gf4 Sc8 29.Wxb5 exf3 30.gxf3 Sb6 31.Wc5 Wd7 32.Wb1

32...Wd5?? Czarne nie widzą bicia na b6. Należało grać 32...We8 33.Kf2 Wde7 i nie przechodzi 34.Wb2 z powodu 34...Sa4; później czarne mogą grać Kf7, g7-g5 itd. – M. Ziembiński.
33.Wxb6! axb6 Po 33...Wxc5 34.dxc5 axb6 35.cxb6 i za pionka „b” czarne musza oddać wieżę.
34.Wxd5 Wxa3 35.Gd2 Wa2 36.Ge1 Wa8 37.Wd7 g6 38.Kf1 h5 39.gxh5 gxh5 40.Wd5 1–0

(Koniec części 1)

Tomasz Lissowski

Vistula Chess Monthly

Logo Vistula