Wincenty pobierał nauki w szkole ojców Bazylianów w Lubarze. Gdyby okoliczności pozwoliły, zapewne kontynuowałby naukę, idąc śladami starszego brata Michała (1811- 1864), w sławnym Liceum Krzemienieckim.
Wybuchło jednak powstanie listopadowe i młodzieniec zaciągnął się do oddziału kawalerzystów K. Różyckiego. Raniony w potyczce pod wsią Wola Solecka nad Wisłą, otrzymał w szpitalu złoty krzyż zasługi. Ambulansem został przewieziony do Krakowa, a po rekonwalescencji wyjechał do Lwowa. Tam trafił do tajnego Towarzystwa Ludu Polskiego i rozpoczął patriotyczną agitację wśród zamożniejszych lwowian i okolicznej szlachty. W 1834 roku został aresztowany przez władze austriackie. Dwuletni pobyt w samotnej celi wykorzystał do nauki języków, zaczął czytać niemieckich klasyków, próbował nawet tłumaczyć dzieła Schillera. Po dwóch latach został zwolniony z więzienia, lecz jednocześnie decyzją administracyjną skazany na banicję. Wraz z bratem w lutym 1837 pod konwojem został odwieziony do Triestu. Drogą morską bracia Budzyńscy dotarli do Anglii, gdzie nie wiodło im się najlepiej. W najtrudniejszych momentach nie pogardzili nawet pracą fizyczną przy budowie linii kolejowej Londyn - Birmingham, gdzie dniówka wynosiła 3 szylingi. W końcu 1837 roku nadeszły pieniądze od ojca z kraju i bracia opuścili Anglię przenosząc się do Belgii. Tam Wincenty zbliżył się do Joachima Lelewela (1786 - 1861), wybitnego polskiego bibliografa, numizmatyka i historyka, działacza patriotycznego aktywnego podczas powstania listopadowego, a następnie na emigracji. Oto, co pisał po latach Michał Budzyński w swoich "Wspomnieniach z mojego życia":
"Lelewel bardzo lubił mego brata, bo widział go pracującym na staremi szpargałami historyi i grywał z nim (tzn. z Lelewelem) w szachy, a jako doskonały w tej grze dawał niekiedy z namysłem wygrywać historykowi, co go bardzo łechtało" (str. 260).
Wydaje się, że fakt szachowej pasji Joachima Lelewela nie był dotąd dostatecznie znany!
Raz jeszcze oddajmy głos starszemu z braci Budzyńskich, który był wnikliwym obserwatorem, a przy tym dowcipnym i zręcznym narratorem:
"Miał jednak sposób na Lelewela prawie niechybny. Przychodzi do niego rano i po pierwszych słowach jakich nowin miejskich, zaczyna tak:
"Przypatrywałem się wczoraj pana grze w szachy. Cóż za cudowna jazda konikiem białym!" - "A prawda? - mówił Lelewel ucieszony, jak to posunięcie pomieszało mu szyki, jak nie wiedział co robić z wieżą?"
"Gdzie tam z wieżą! przerwał brat mój, on nie wiedział jak uciec z królową, tu pan posunąłeś laufra, potem dwa pionki i widziałem jak się pocił widząc grę zgubioną" - "A co prawda? że ja lepiej gram od Dubieckiego".
Tym sposobem wprowadziwszy w dobry humor Lelewela, brat mój wyciągał go potem na trudne i obszerne rozprawy o dziejach Polski przedchrześcijańskiej. Cóż tam było cudownych spostrzeżeń. Jak on rozwijał to zwalenie rodu Popielów!" (str. 264).
Zainteresowania historyczne Wincentego zaowocowały wydaniem dwutomowej powieści "Lechia w IX wieku" (Lipsk 1843). Wkrótce potem bracia przenoszą się do Paryża. Michał wnet zostaje współpracownikiem księcia Adama Czartoryskiego i w charakterze tajnego agenta odbywa niebezpieczne wyprawy do Turcji, Rumunii i Siedmiogrodu.
Wincenty kontynuuje pracę literacką; wydaje powieści "Biała kniahini" i "Wyprawa pruska", pisze też rozprawy o współczesnej poezji polskiej, jest wykładowcą w Wyższej Szkole Polskiej na Montparnasse.
Trafia oczywiście do kawiarni "La Regence", sławnej z tego, że w szachy grali tam Philidor, Deschapelles, Labourdonnais, Wolter, J.J. Rousseau, Robespierre i kapitan Bonaparte, poźniejszy cesarz Francuzów.
Śmiała gra Wincentego zyskała sobie uznanie bywalców kawiarni. Sam Lionel Kieseritzky (1806 - 1853), wówczas niekwestionowany lider szachistów francuskich, wyraził się o nim bardzo pochlebnie ("brillant et ingenieux Polonais"). Jest nader prawdopodobne, że młody Polak nie taił przed paryskim otoczeniem swoich burzliwych przygód.
W końcu 1848 roku książę Czartoryski zleca Wincentemu ważną misję; ma udać się na Bałkany, paraliżować tam wpływy rosyjskie, zjednywać Rumunów i inne nacje dla sprawy polskiej. W zamaskowanej postaci informacja o podróży konspiratora ukazuje się na łamach szachowego miesięcznika (!) "La Regence", którego głównym redaktorem jest Kieseritzky :
"Pan Budzyński, błyskotliwy i pomysłowy Polak, znajduje się obecnie w Konstantynopolu. Odbędzie się partia między nim a ważnymi Muzułmanami".
"La Regence", 1849, str. 266
Po upadku rewolucji węgierskiej Wincenty przedziera się na Śląsk, by po wielu niebezpiecznych przygodach powrócić do Paryża. I znowu znajduje to oddźwięk na łamach szachowego pisma:
"Pan Budzyński przybył. Cóż za szczęśliwy los przyczynił się do odnalezienia tego błyskotliwego i groźnego mistrza !"
"La Regence", grudzień 1849, str. 369
Uczestnicząc w wypadkach 1848-1849, Budzyński zamknął sobie drogę powrotu do kraju. W 1850 roku ożenił się z Francuzką i stopniowo odszedł od życia publicznego. Podjął pracę w biurze telegrafów, oddając się częściej szachom. "La Regence" odnotowuje jego udany udział w lokalnych imprezach roku 1850. Sam Lionel Kieseritzky gra z Budzyńskim a but ( na równo, bez forów), co jest dostatecznym potwierdzeniem klasy Polaka. Kilka ich partii Kieseritzky zamieszcza w swoim piśmie i choć częściej on sam wychodzi z konfrontacji zwycięsko, zawsze pamięta, by pochwalić grę rywala.
Niedługo cieszył się Wincenty Budzyński spokojem domowego ogniska. Po dłuższym pobycie w paryskim "domu zdrowia" zmarł 5 maja 1866.
Był pierwszym Polakiem, o którego udanych występach w kręgach szachistów francuskich wiemy.

Źródła :
1) "Polski Słownik Biograficzny", tom. III i V.
2) "Wspomnienia z mojego życia" spisał w 1860 roku Michał Budzyński, opracowanie
- J.I.Kraszewski, wydano we Lwowie i Poznaniu w 1880 r.
3) "La Regence" 1849 i 1850.
4) "Berliner Szachzeitung" 1852.
Artykuł ukazał się w miesięczniku "Szachista" w 1998 roku.