ID #1453

Typy i typki przy szachownicy

Dr. S. Tartakower
Z zapowiedzianej serji przynosimy dzisiaj drugi artykuł bawiącego obecnie we Lwowie słynnego mistrza szachowego dra Tartakowera.

       W mojej długoletniej karierze szachowej spotkałem przy szachownicy całą galerię najrozmaitszych typów ludzkich. Widziałem możnych tego świata oraz mistrzów szachowych, którzy przy grze objawiali ciekawe i charakterystyczne słabostki. Gra szachowa niektórych swych zwolenników bez reszty pochłania i jest dla nich jakby odrębnym światem.
       O ciekawym wypadku utraty objektywizmu, zresztą w szachach bardzo koniecznego, świadczy wypadek z Czigorinem. Słynny ten mistrz rosyjski nade wszystko w szachach cenił walkę. Zaproponowanie mu w równej nawet partji remis wyprowadziło go tak dalece z równowagi, że zdolny był nawet taką partję przegrać. Pewnego razu grał on końcówkę, w której pozostał mu tylko skoczek. Gdy partner zapytał go, czym chce dać mata, odparł Czigorin, "partję powinienem wygrać, mam wprawdzie tylko skoczka, ale mój skoczek jest silniejszy od pańskiego".

       Zmarły niedawno mistrz Nimzowitsch należał do graczy szczególnie wrażliwszych. Zwłaszcza hałas lub palenie przy grze wyprowadzało go z równowagi. Podczas turnieju w Nowym Jorku w r. 1922 partner jego mistrz jugosłowiański prof. dr Vidmar wyjął w pewnym momencie papierośnicę, przypomniał sobie jednak, że Nimzowitscha dym razi, wobec czego odłożył papierośnicę. Nimzowitsch partję przegrał, a później tłumaczył się, że nie mógł skupić myśli, gdyż cały czas oczekiwał momentu w którym partner wyjmie wreszcie papierosa.

       Wśród mistrzów szachowych znany był ze swej delikatności Rubinstein, który po zrobieniu swego ciągu odchodził od szachownicy, by nie przeszkadzać partnerowi w myśleniu. Rycerskość ta kosztowała go dużo cennego czasu, a w konsekwencji pociągała niekiedy utratę punktów. Na Olimpjadzie w Hamburgu na której Polską zajęła I-sze miejsce, uzyskał Rubinstein dla reprezentacji Polski bajeczny wynik. Było to w lwiej mierze zasługą znanego polskiego kompozytora zadaniowego Marjana Wróbla, który ze szczególnem poświęceniem wyszukiwał na sali Rubinsteina i sprowadzał go do szachownicy.
       W życiu codziennem był Rubinstein bezradny jak dziecko. Tak np. w roku 1922 na wielkim turnieju we Wiedniu zdobył on pierwszą nagrodę, którą stanowiła znaczna suma pieniężna. Nie załatwiwszy żadnych formalności Rubinstein wyjechał z Wiednia i oczywiście na granicy skonfiskowano mu całą sumę.

       Niektórych mistrzów szachowych cechuje niekiedy całkiem wyjątkowa duma. Tak np. podczas wielkiego turnieju w Karlsbadzie w r. 1929 otrzymał mistrz Bogoljubow od słynnego amerykańskiego reżysera i przedsiębiorcy filmowego Karola Laemmla list z propozycją zawarcia osobistej znajomości. List ten był zaopatrzony jedynie w podpis sekretarza osobistego Laemmla. Bogoljubow skierował do słynnego Amerykanina następujący list: Sekretariat osobisty mistrza szachowego E. Bogoljubowa komunikuje, że mistrz Bogoljubow z powodu braku czasu nie może spełnić prośby Mister Laemmla.
       Podczas tego turnieju Karlsbad gościł najwybitniejsze osobistości z całego świata. M. in. były Prezydent Argentyny Senor Alvarez należał do codziennych gości sali turniejowej. Całemi godzinami przyglądał się On partiom Capablanki, któremu pewnego razu się zwierzył: "Gdybym był wcześniej się zaznajomił z techniką walki szachowej; może bym przecież dał sobie radę z rewolucją generała Uribura". Słynny finansista austrjacki Castiglione wygrywał w czasie turnieju mistrzowskiego w Wiedniu w r. 1922, szybkie partje z mistrzami. W jednej z partji, gdy król wielkiego bankiera był w szachu, otrzymał Castiglione telegram z zawiadomieniem o nieudanej operacji finansowej. Z cierpkim uśmiechem odłożył Castiglione telegram i zwrócił się do mnie ze słowami: "Widzi Pan teraz jestem naprawdę w podwójnym szachu".

       W r. 1921 rozegrano w Budapeszcie partję o największą w dziejach szachów stawkę. Dwaj znani wówczas finansiści Ryszard Kola i Aleksander Fleissig, przedstawiciele rywalizujących koncernów, mieli porozumieć się co do podziału sfery wpływów na rynku światowym. Po długotrwałych obradach do zgody nie doszli, natomiast okazało się, że obaj są zapalonymi szachistami, wobec czego postanowili rozegrać partję szachów, która miała zadecydować o utrzymaniu się jednego z nich ze swoim stanowiskiem w interesach. Generalny dyrektor Fleissig, który był pierwszorzędnym szachistą, zmusił swego przeciwnika dość szybko do kapitulacji. W jakiś czas potem skarżył mi się dyrektor Kola, że przegrana partja z Fleissigem kosztowała go zwyż 10 miljonów koron w złocie.
       Znany mistrz jugosłowiański Kostič odbył swego czasu tourne szachowe po całym świecie. Odwiedził on również Indje, gdzie na dworze jednego z maharadżów rozegrał z władcą kilka partyj. Za każdą wygraną partję ofiarowywał mu maharadża kosztowne podarunki, zaś po grze złożył mu gratulacje, przyczem powiedział, że cieszy go, iż raz wreszcie przekonał się, że Europejczycy mogą też i w uczciwy sposób odnosić zwycięstwo. Kostič opowiadał mi, że do jego częstych partnerów należał słynny i śpiewak Cartiao, który przy partji był bardzo kłótliwy, natomiast były mistrz świata w boksie Dampsey przegrywał spokojnie, raz tylko zaproponował rewanż na ringu.

       Wśród bokserów i zapaśników spotyka się bardzo często zapalonych szachistów. Ostatnio partnerem moim z tych sfer był słynny dzisiaj w Paryżu siłacz kaukaski Kola Kwariani, znany również i polskiej publiczności. W przeddzień meczu z niezwyciężonym dotychczas murzynem Godfreyem (znanym w Paryżu pod przydomkiem goryl) grałem z Kwarianim w "Cafe de la Regence" partję szachów. Na drugi dzień Kwariani odniósł sensacyjne zwycięstwo, o którem mi natychmiast telefonicznie doniósł, przyczem mi zakomunikował, że taktykę walki wzorował poniekąd na naszej wczorajszej partji szachowej.
       W historycznej kawiarni "Cafe de la Regence", gdzie jak wiadomo grywał w szachy Napoleon, jeszcze jako skromny porucznik, spotyka się dzisiaj nie tylko cały świat szachowy Paryża, lecz także każdy szachista odwiedzający tylko stolicę świata, musi raz chociażby tam zaglądnąć. Spotkałem tam przy szachach premiera angielskiego Baldwina, oczywiście Baldwina - szachistę otoczył rychło tłum natrętnych kibiców. Radami swoimi, zresztą bardzo trafnymi, narzucał się szczególnie natrętnie jakiś Niemiec. W pewnym momencie zirytowany minister prosi go by przestał radzić i dodaje: "Ihr Unrecht besteht darin, das Sie recht haben!". Często grywał w tej kawiarni Bonar Law oraz Sir John Simon.
       Wiedeń ma również swoją historyczną kawiarnię szachową "Kaffee Zentral". Przed laty długie noce spędzał tam przy szachach niepozorny wówczas dziennikarz Trocki. Znane było wtedy jego powiedzenie, że szachy, jak również i życie, polegają na wiecznem błądzeniu.
       W czasie słynnego turnieju w Moskwie w r. 1925 zostali wszyscy mistrzowie zaproszeni do Krylenki, pierwszego wówczas prokuratora. Na przyjęciu tym wśród szeregu innych dygnitarzy znalazł się również Woroszyłow, komisarz wojny! Woroszyłow zaproponował Gapablance partję szachów i przy pomocy innych mistrzów oraz przy słabym oporze Capablanki partję wygrał. Po partii niezadowolony Woroszyłow zwraca się do Capablanki ze słowami: "Widać, że pracował Pan w dyplomacji i zna Pan dobrze ludzkie słabostki". Capablanca rzeczywiście przed wojną pracował w służbie dyplomatycznej swojej ojczyzny.
       Niemniej sądy o kulturalnem znaczeniu szachów są niekiedy dość niesprawiedliwe. Tak np. sławny Edgar Poe powiada w jednej ze swych nowel ("Podwójne morderstwo przy ulicy Morgue"), że najlepszy szachista świata pozostanie zawsze tylko najlepszym szachistą świata. Przeczą temu różne przykłady. Tak np. słynny szachista francuski Philidor jest w historji muzyki znany jako jeden z pierwszych twórców oper komicznych, angielski szachista Staunton należał do najwybitniejszych szekspirologów, wreszcie Buckle ("Historja cywilizacji") miał za sobą wielką karjerę szachową.
       Były mistrz świata dr Emanuel Lasker znany jest również jako wybitny matematyk, poeta i filozof. O swem dziele "Die Philosophie des Unvolendbar" wyraził się on, że przetrwa ono jego sławę jako mistrza świata w szachach.
"Chwila" (Lwów), niedziela 23 czerwca 1935, str. 15.

Tagi: Savielly Tartakower

Podobne wpisy:

Nie możesz komentować tego wpisu